Wyobraź sobie, że jesteś altówką, wiolonczelą albo rozmigotaną perliście fletnią pana. Czy wzbogacasz świat? Jesteś źródłem dobra, piękna i radości?
A teraz do powyższej formuły podstaw odpowiednio następujące zmienne: “ślepiec”, “Paralityk”, “Obłąkany”. Te niepoprawne politycznie i mocno przestarzałe określenia kondycji ludzkiej zostały użyte tutaj celowo. Tak jest łatwiej zobaczyć kontrasty, skupić się na problemie - nie na formie.
Czy po podstawieniu zmiennych zdanie o przysparzaniu światu piękna, dobra i radości jest nieprawdziwe?
Ale właściwie dlaczego o tym pisać.
Media pełne są ostatnio dyktowanych szlachetnymi intencjami treści, których celem jest przekonać nas, że osoba niepełnosprawna jest taka sama jak wszyscy, że mężczyzna jest taka sama jak kobieta. To nie przejęzyczenie czy błąd. Oni naprawdę tak myślą organizując te swoje manify.
A ja odwrotnie. A co by się stało gdyby tak zamiast opowiadać, że jestem niewidomy, ale też używam komputera, czytam książki, noszę majtki… zrobić atut z naszej niepowtarzalności. Wyobraźcie sobie taki filmik: w nocy płacze dziecko, niewidomy ojciec wstaje i niezapalając światła przewija maleństwo a w komentarzu słyszymy: moja żona śpi dobrze bo do przewijania nie muszę zapalać światła. Czy tak nie brzmi lepiej?
Napisanie powyższego zawdzięczam mojej widzącej żonie, która zawsze twierdzi, że ma w domu męża a jeśli ten mąż jest niewidomy, to mu wolno o tyle, o ile nie destabilizuje to nadmiernie życia rodzinnego.